Wednesday, May 16, 2007

Tuesday, May 15, 2007

Warszawa - 1 dzień, 3 Maj

cześć, jakiś czas nie odzywalem...ale trochę podróżowalem. Oto jak bylo:



Dzień zacząl się od wyjazdu do Warszawy - byla to dluga i ciekawa podróż, musialem czekać 6 godzin, ale wytrzymalem. Poszedlem z Agą do wagonu restauracyjnego - podobalo mi się. Z okien pociągu widzialem sarenki, zające , bociany i latającą wiewiórkę, która latala jak opętana. No i krowy. W którymś momencie chcialem nawet wysiąść z pociągu, tak mi się dlużylo, dosiąść jakąś Mućkę i na jej grzbiecie dojechać do Warszawy. Jak skończyliśmy podróżować, wysiedliśmy z pociągu, weszliśmy na ruchome schody i zamknąlem oczy. Na górze je otworzylem i zobaczylem Warszawę - byla tak piękna, że nie moglem wytrzymać. Jak dotarliśmy do Agi, rozpakowaliśmy się i wyszliśmy na spacer. Minęliśmy chińską ambasadę, gdzie widzialem Pagody w ogrodzie i doszliśmy do pomnika Powstańców warszawskich - wyglądali bardzo ciekawie - bardzo olbrzymi i zrobieni z brązu.







Na Rynku Starego Miasta wrzucilem do fontanny wokól syrenki 2 pieniążki, bo chcialbym tu wrócić przynajmniej dwa razy. Poglaskalem też konia, ale pan powiedzial, że nie, niestety nie należy glaskać. Widzialem jak pan, który wygląda jak kat chcial ścinać glowy przechodniom. Ominęliśmy go szerokim lukiem. Kpiliśmy maczane lody z automatu) w czekoladzie z orzeszkami i poszliśmy dalej. Minęliśmy Zamek królewski i wjechaliśmy bardzo dlugimi ruchomymi schodami pod kolumnę Zygmunta. A tam - chlopaki tańczyli break-dance. Bardzo fajnie robili takie triki, podnoszenie na rękach, fikolki, okręcanie się na glowie...tak szybko, że trudno bylo zauważyć.




Skręciliśmy w Krakowskie Przedmieście a potem na Pl. Teatralny, gdzie byla duża platforma a na niej śpiewal Andrzej Rosiewicz ubrany w srebrną kufajkę i wielką muchę. Aga kupila mi średnią flagę Polski. Postaliśmy trochę - Aga mówila - "patrzcie, same siwe glowy"
.
Gdy zacząl śpiewać "bo najwięcej witaminy.." poszliśmy na Grób nieznanego żolnierza. Dwaj żolnierze którzy stali obok okna nieruchomo, tylko oczami mrugali.Obok są wykopaliska:







Podobalo mi się. Zobaczylem też, gdzie mieszka prezydent. Szliśmy ulicą, minęliśmy Kopernika i dalej szliśmy ulicą, nie chodnikiem, bo Aga mówi, że możemy, bo samochody nie jeżdżą tu w niedziele. W restauracji zjedliśmy pizzę z owocami morza i pojechaliśmy tramwajem do domu. Interesowal mnie ten taniec tych chlopaków, tak mi się spodobalo, że zacząlem ćwiczyć u Agi.

Tuesday, May 1, 2007

1 Maj

Dzisiaj dzień byl naprawdę wyczerpujący...musialem ćwiczyć jako aktor. Lubię być ninją, wcielać się w rolę bohatera. Podobala mi się moja przygoda z filmem, bo wreszcie mogłem występować. Cieszę się, gdy występuję, bo jestem ninją. Chcialbym zdać egzamin, nie wiem jeszcze gdzie jest szkola ninja, może za górami, za lasami? Moim celem jest ją znaleźć, by trenować. Dzisiejszy dzień byl fajny. Do zobaczenia jutro!

Kacper Ukryty Ninja

Dorian i ja

ja na drzewie

gra 2

gra

Moja piosenka

O mnie

Nazywam się Kacper...uczę się, żby zostać ninją. To moje marzenie. Lubię sport, piłkę nożną, bieganie wokól boiska. Ćwiczę karate, żeby dostać żółty pas. Znam ruchy: jodan, chudan, gedan i inne ruchy.
" ... Mistrz karate musi powstrzymywać się od gwałtowności. Musi dążyć do pokoju między ludźmi czyniąc jednocześnie tak by wzrastało ich bogactwo ducha. Mistrz musi mieć zaufanie do swoich umiejętności. Pokój w sercu i dobro - oto godne cechy mistrza karate. Tę ostatnią zasadę musisz mieć ciągle w myślach ćwicząc karate ... "

Żeby zostać ninją, to naprawdę trudny wybór: czy ratować siebie, czy innych?

Naruto 2